Jak wykorzystać marketing sieciowy w życiu prywatnym?

Jak wykorzystać marketing sieciowy w życiu prywatnym?

Często słyszę, że marketing sieciowy to ściema, naciąganie, strata czasu, czy też standard — TO NIE DLA MNIE.

Może Cię zdziwię, ale dokładnie tak samo mówiłam, a teraz, prawie 2 lata od przystąpienia do MLM, w którym obecnie jestem, promuje i głośno mówię, jak dobrą decyzję podjęłam.

Dlaczego twierdze, że dołączenie do marketingu sieciowego, było jedną z moich najlepszych decyzji życiowych?  Chodźmy dlatego, że od myśli o rozwodzie przeszłam w myśl całkowitego zrozumienia i chęć rozwiązywania wyzwań, a nie zamiatania ich pod dywan.

Miłość jest piękna i chyba każdy marzy o wspaniałym partnerze, który będzie cierpliwy, zrozumiały, lojalny, kochany itd. Często, jednak kiedy osiągniemy to pragnienie, przestajemy doceniać to, co było ważne dla nas na początku i powoli, nieświadomie do naszego życia, wkrada się rutyna.

Rutyna powoduje, że obie strony oddalają się od siebie, mimo wciąż ogromnej miłości, często tez jedna strona nie zauważa, że coś jest nie tak.

Inne hobby, stres w pracy, lęk przed życiem, powodują, że często popadamy w pułapkę stanów początkowej depresji, a wtedy mamy dwa wyjścia — poddać się i uciec lub zawalczyć i znaleźć rozwiązanie dla upadającej relacji. Zgadnij, co wybraliśmy?

Pewnie zastanawiasz się, po co, piszę publicznie o tym, że myślałam o rozwodzie, ale może właśnie jesteś w tym miejscu, co ja 2 lata temu i weźmiesz sobie coś z moich wypocin.

Idąc dalej… zaczęliśmy szukać w internecie wszystkiego, co było odnośnie do zmiany nastawienia, oraz, w jaki sposób odczytywać myśli i zachowania partnera tak, żeby móc siebie wzajemnie wspierać.

Tak oto po obszernych poszukiwaniach oraz już delikatnej praktyce prawa przyciągania, znalazłam się w marketingu sieciowym.

Zaskoczę Cię, ale początkowo marketing sieciowy oddalił nas jeszcze bardziej.

Dlaczego? Powód był prosty, ale wtedy nie wiedziałam jeszcze o tym, a mianowicie zaczęłam wychodzić ze strefy komfortu, co było efektem większego lęku, że to wszystko nie ma sensu, a ja tylko tracę czas.

Nie wiedziałam jak pogodzić mój MLM z życiem prywatnym, pracą etatową i co najważniejsze z rodziną. Odczuwałam bezradność i niejednokrotnie chciałam wszystko rzucić i żyć, jak większość ludzi (byleby gorzej nie było).

Strefa komfortu – przekraczanie własnych ograniczeń.

Strefa komfortu to psychologiczna przestrzeń bezpieczeństwa, na którą składają się nasze przyzwyczajenia, nawyki i przekonania. Jej przekraczanie polega na doświadczaniu czegoś nowego. Zdaniem niektórych, to właśnie za granicami tej strefy leży wszelka twórczość, innowacyjność i kreatywność, tak pożądana we współczesnych czasach. Gdy przekraczamy strefę komfortu, pojawia się jednak lęk. Dobrze wiedzieć, że jest on nieodłącznym elementem zmiany, który przychodzi zawsze wtedy, gdy boimy się odnieść porażkę i gdy nie wiemy, co nas czeka “po drugiej stronie”. Mądre zarządzanie lękiem pozwala się z nim oswoić i paradoksalnie, dokonać czegoś odkrywczego.

Mój wewnętrzny GłOS

Za każdym razem, kiedy byłam na pograniczu podjęcia decyzji o zaprzestaniu przygody w marketingu sieciowym, przypominałam sobie słowa, które słyszałam często na szkoleniach: PO PROSTU WYTRWAJ, RÓB MAŁE, ALE SYSTEMATYCZNE KROCZKI.

Na Eventach LDS organizowanych przez firmę, w której się rozwijam (Przystanek STOP – 3-dniowe szkolenie z rozwoju osobistego) robimy różne ćwiczenia, słuchamy historii wielu ludzi, którzy są tacy jak Ty czy ja, ludzi, którzy, też kiedyś się bali i nie wiedzieli jak ugryźć marketing sieciowy, a jednak doszli do bardzo wysokich pozycji, mają kilkunastu tysięczne organizacje i zarabiają więcej w miesiąc, niż średniej klasy Polak w rok.

Najpiękniejsze jest to, że Ci Liderzy, nie mówili o marketingu sieciowym, oni wszyscy opowiadali, o tym, w jaki sposób marketing sieciowy wpłyną na ich życie prywatne, o tym, jakich wspaniałych ludzi poznali przez te wszystkie lata i jak bardzo rozwinęli swoje wnętrze, dzięki właśnie takim przystankom STOP.

Każdy z nich wspominał o metodzie W MIĘDZYCZASIE oraz o tym, żeby zacząć dzień od zrobienia tego, co jest ważne, a co najmniej chcemy zrobić. Miewasz tak, że odkładasz coś na później? Ach znam ten ból.

Raz zadano mi też pytanie: Ile Ci płacą, za codzienne pucowanie domu na błysk? A ile możesz zarobić w tym czasie, jeśli nauczysz się marketingu sieciowego? Ile jesteś w stanie poświecić, żeby odnieść sukces? I oprzytomniałam!

Pomyślałam, że skoro oni mogli, to i ja mogę, tak więc zaczęłam wdrażać powoli w życie, to, o czym mówili — przecież jeśli się, nie spróbuje, to nie można mówić, czy coś działa, czy też nie.

Co zmieniłam w swoich postępowaniach i jak dzięki temu zmieniło się moje małżeństwo?

Przestałam się wkurzać, że podłoga jest już dwa dni nieumyta (choć początkowo było dziwnie się z tym oswoić). Przecież nikt nie umrze, jak umyje ją raz w tygodniu, zdarzało się i rzadziej. Obiady gotowałam na 3 dni, a 1/3 obowiązków w domu wydelegowałam mężowi — w końcu to nie lokator.

Ograniczyłam zbędne zakupy, zaczęłam wstawać wcześniej niż zwykle, żeby mieć czas na medytacje i kawę w spokoju.

Zamiast się frustrować tym, że nie mam na nic czasu, włączyłam w życie –
,,W MIĘDZYCZASIE” , które możesz wykorzystać, jak tam tylko chcesz, ja tutaj daje swoje przykłady.

Szkolenia wieczorne online (motywacyjne i nie tylko) zaczęłam słuchać w słuchawkach, kiedy szykowałam dzieci do snu. Telewizje zamieniłam na audiobooki, które słucham cały czas w momencie sprzątania i gotowania.

Idąc na siłownię bądź zakupy spożywcze, słucham różnych afirmacji, które dają mi dużo motywacji.

Szkolenia dały mi też wiedzę techniczną, którą wykorzystuje nie tylko w MLM. Dodam, że szkolenia i kursy np., programów CANVA, nauka pisania formularzy, ankiet itd. w Google, czy też założenie profesjonalnego FanPage na rynku kosztują grubą kasę, a ja mam to wszystko, nie kosztuje mnie ani złotówki.

Gdyby nie marketing sieciowy, nie zaczęłabym zmieniać złych nawyków na te dobre, bo to właśnie tutaj poznałam wspaniałych Liderów: coacha biznesu i motywacji życia, mistrzów sprzedaży, fenomenalnych specjalistów od spraw zdrowia, szkoleniowców z wieloletnią praktyką (którą dzielą się z nami ZA DARMO), no i oczywiście cudownych blogerów Annę i Marcina Gutowskich, którzy są dla mnie ogromnym autorytetem.

Dzięki tej jakże banalnej metodzie moje stosunki z rodziną i przyjaciółmi poprawiły się, a ja z frustrowanej brakiem czasu, zabieganej Julki, stałam się szczęśliwą i spełnioną dziołchą.

Zmiana nawyków wpłynęła, na moje postrzeganie tego, co się dzieje wokół , a przecież w dalszym ciągu robię, to co sprawia mi radość, a to, czego nie lubię, robie w pierwszej kolejności i to zazwyczaj w słuchawkach. 

Moja dobra rada

Nie musisz zastosować wszystkiego od razu, ale zacznij od czegokolwiek. Jak wprowadzisz chociaż jedną mała zmianę, to może ona nie będzie zauważalna po miesiącu, ale po roku już TAK. Gwarantuje Ci, że tak się tym podjadasz, że zaczniesz zmieniać z czasem więcej.

Gotując i sprzątając, załącz fajny audiobook, który za darmo możesz posłuchać na YouTube.

Polecam ,,Bogaty, albo biedny. Po prostu roni mentalnie” T. Harv Eker

Oczywiście, jeśli widzisz tutaj wartość dla siebie, koniecznie podziel się w komentarzu, co najbardziej Ci się spodobało. Daj też znać czy audiobook trafił do ciebie.

Dziękuje, że jesteś.

Julita Ziółek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powrót do góry